Ta strona używa ciasteczek (ang. cookies). Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, opuść tę stronę.
Akceptuję Polityka prywatności

Lądeckie jajo

W Lądku-Zdroju niedowidzący artysta szykuje się do renowacji rekordowego jaja zapomnianego przez mieszkańców.

Dawnego Lądka blask

Uzdrowiskowe właściwości lądeckich wód znane były już w średniowieczu. Leczyły się tutaj zarówno głowy państw, artyści, jak i zwykli ludzie. Kiedyś turyści oraz kuracjusze po zakończonym leczeniu wsiadali do pociągów odwożących ich do Berlina, Pragi czy też Warszawy. Obecnie to urokliwe miejsce na wschodzie Kotliny Kłodzkiej podnosi się po trudzie przemian gospodarczych z lat dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku.

Cudotwórcza moc jaj

Jajko to symbol słońca, przebudzenia, odrodzenia, ale przede wszystkim nowego życia. To dlatego w 2015 roku z inicjatywy rady rodziców miejscowej szkoły do Lądka-Zdroju przywieziono na lawecie ogromne jajo. Biorąc pod uwagę rozmiary – 3,5 metra wysokości, 8 metrów obwodu – pięciu mężczyzn miałoby kłopot z podaniem sobie rąk, obejmując tego kolosa; co więcej, kura, by poradzić sobie ze zniesieniem takiego jaja, musiałaby mieć ok. 15 metrów wysokości. Nic dziwnego zatem, że wspólne malowanie gigantycznej pisanki, zorganizowane na lądeckim rynku w czasie wielkanocnego festynu, cieszyło się takim zainteresowaniem.

Lądek jajem stał

Ale to niejedyny jajeczny rekord, jaki Lądek-Zdrój ma na swoim koncie. Przed laty to właśnie tutaj rozgrywane były jedyne w kraju Mistrzostwa w Jedzeniu Jajek Na Twardo (rekord to 43 jaja zjedzone w ciągu godziny). Za sprawą Zbigniewa Piotrowicza, członka Towarzystwa Kontroli Rekordów Niecodziennych, Lądek zapisał się też w historii bicia rekordów smażenia największej na świecie jajecznicy – w 2002 roku na ważącej 300 kg patelni przyrządzono danie składające się z 2520 jaj. Do dziś zresztą podziwiać ją można przy jednym z lądeckich pensjonatów.

Gdzie jednak podziała się największa polska pisanka? Obok ratusza już nie stoi. Widywano ją w Parku Zdrojowym. Okazuje się, że nieco zapomniana atrakcja stoi przed jednym z pensjonatów. Chociaż jej obecny stan pozostawia wiele do życzenia, jest szansa, że czeka ją „nowe życie”. Nadzieja w Leszku Borto z Wrocławia, jednym z uczestników warsztatów dziennikarskich organizowanych dla osób z dysfunkcjami wzroku w ramach projektu „Wiedza i umiejętności pewnym krokiem do zatrudnienia – wsparcie potencjału społeczno-zawodowego oraz integracja osób niewidomych i słabowidzących”, który z pomocą syna zamierza zaniedbane jajo odnowić. Okazuje się, że niedowidzący może dostrzec wartość tam, gdzie widzący doskonale przechodzą mimo i bezrefleksyjnie.

Tekst: Marek Wilczyński, Joanna Wachnicka

Współpraca: Leszek Borto, Sebastian Korzekwa, Zdzisław Gulewicz (uczestnicy projektu „Wiedza i umiejętności pewnym krokiem do zatrudnienia – wsparcie potencjału społeczno-zawodowego oraz integracja osób niewidomych i słabowidzących”)